poznajmy się
O mnie
Mam na imię Barbara. Z wykształcenia oraz zamiłowania jestem ogrodnikiem. Ukończyłam studia
projektowe o specjalności Sztuka ogrodowa na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie. Posiadam
międzynarodowy certyfikat projektowania permakulturowego (Permaculture Design Certificate),
a także ukończyłam certyfikowany kurs z zakresu Hortiterapii. Od wielu lat staram się zgłębiać tajniki
stylu naturalistycznego, który w pełni współgra z moją osobowością. Specjalizuje się w projektowaniu
ogrodów przydomowych, jednak coraz częściej projektuje zieleń użyteczności publicznej, np. przy
hotelach, biurowcach czy szkołach.
Choć od zawsze wiedziałam, kim chce zostać, to po drodze musiało wydarzyć się naprawdę wiele, by ostatecznie stać się mam nadzieje - dobrą projektantką. Przede wszystkim musiałam dorosnąć. Dorosnąć do tego by mieć odwagę projektować „niedoskonałe” ogrody. Po zaprojektowaniu kolejnego, wymuskanego ogrodu spod linijki powiedziałam: Stop, zatrzymaj się... W końcu zrozumiałam, że bezruch jest dobry dla martwej natury. Ogrody powinny kwitnąć, pachnieć, bzyczeć, smakować i tętnić swoim własnym życiem.
W zawodzie pracuje już ponad 10 lat, jednak ostatnie lata przed założeniem „HARMONIA – Projektowanie zieleni” byłam przede wszystkim mamą. To niesamowite jak dzieci pomagają odkrywać świat na nowo, zobaczyć to co niewidoczne. Kiedy moje dzieci krzyczą: - „Mamo, zobacz prosionek,jaki słodziutki prosionek!”, cieszę się razem z nimi i zachwycam nad tym wątpliwej urody skorupiakiem. Ale w tej radości doskonale rozumiem też zabiegane pokolenie, które marzy o chwili spokoju na tarasie z kubkiem gorącej kawy. Tylko czy bycie więźniami swoich nieskazitelnych trawników, uporczywe opryskiwanie chwastów, eliminowanie tak naprawdę pożytecznych kretów da nam faktycznie to wytchnienie?
W tej krótkiej historii o mnie przedstawię Wam kogoś jeszcze – mój mąż, Michał. Pragmatyk i zmysł techniczny. To on potrafi urzeczywistnić wszystkie moje utopijne wizje, od ponad 15 lat zajmując się realizacją ogrodów. Oddając projekt w jego ręce, mogę spać spokojnie, że wszystko zostanie zrobione po prostu dobrze.
Choć od zawsze wiedziałam, kim chce zostać, to po drodze musiało wydarzyć się naprawdę wiele, by ostatecznie stać się mam nadzieje - dobrą projektantką. Przede wszystkim musiałam dorosnąć. Dorosnąć do tego by mieć odwagę projektować „niedoskonałe” ogrody. Po zaprojektowaniu kolejnego, wymuskanego ogrodu spod linijki powiedziałam: Stop, zatrzymaj się... W końcu zrozumiałam, że bezruch jest dobry dla martwej natury. Ogrody powinny kwitnąć, pachnieć, bzyczeć, smakować i tętnić swoim własnym życiem.
W zawodzie pracuje już ponad 10 lat, jednak ostatnie lata przed założeniem „HARMONIA – Projektowanie zieleni” byłam przede wszystkim mamą. To niesamowite jak dzieci pomagają odkrywać świat na nowo, zobaczyć to co niewidoczne. Kiedy moje dzieci krzyczą: - „Mamo, zobacz prosionek,jaki słodziutki prosionek!”, cieszę się razem z nimi i zachwycam nad tym wątpliwej urody skorupiakiem. Ale w tej radości doskonale rozumiem też zabiegane pokolenie, które marzy o chwili spokoju na tarasie z kubkiem gorącej kawy. Tylko czy bycie więźniami swoich nieskazitelnych trawników, uporczywe opryskiwanie chwastów, eliminowanie tak naprawdę pożytecznych kretów da nam faktycznie to wytchnienie?
W tej krótkiej historii o mnie przedstawię Wam kogoś jeszcze – mój mąż, Michał. Pragmatyk i zmysł techniczny. To on potrafi urzeczywistnić wszystkie moje utopijne wizje, od ponad 15 lat zajmując się realizacją ogrodów. Oddając projekt w jego ręce, mogę spać spokojnie, że wszystko zostanie zrobione po prostu dobrze.